Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zioła i przyrprawy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zioła i przyrprawy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 kwietnia 2013

Szałwia fioletowa

Za oknem ciągle biało. I czasem takie czarne myśli mnie nachodzą, że zieleń chyba nigdy nie wróci. Czyżby przyroda się całkiem na nas obraziła? 
Dla poprawy humoru już początkiem marca posiałam na parapet pierwsze roślinki - tutaj szałwia fioletowa. 
Kiedy ja ją wysadzę do ogrodu?.....na pewno nie prędko.

czwartek, 20 grudnia 2012

Czosnki - początek mojej przygody

 Wszelkiego rodzaju czosnki ozdobne są mi bardzo bliskie. Rok temu zaczęłam przygodę z nimi sadząc trzy gatunki u mnie na skarpie. Niestety wiosną doczekałam się tylko dwóch. Pierwszy to może niezbyt dorodny czosnek karatawski - ale na mojej glinie to niewiele roślin rośnie dorodnych.  
Drugi natomiast to już znacznie lepiej wyglądający czosnek główkowy. Chwaliłam się nim zresztą w trakcie jego kwitnienia. W tym gatunku zakochaliśmy się z mężem bez reszty. Tej jesienie dokupiliśmy sobie cebulki na druga taką samą kępkę.
Do kolekcji dołączył także czosnek niedźwiedzi, który podbił moje serce już kilka lat temu. Mam nadzieję że w przyszłym sezonie doczekam się pięknych jego kwiatów. Teraz zimą kupiłam sobie ten czosnek jako przyprawę czy raczej zioło. Dodaję do wszystkiego co tylko wpadnie mi do głowy. Jest wyśmienity. Polecam!
No a następnej jesieni może ponownie spróbuję zasadzić czosnek Krzysztofa - dla mojego malutkiego synka. A może jeszcze jakiś inny. Grunt to poszerzać kolekcję.

czwartek, 12 stycznia 2012

Bazylia z supermarketu


Parapet małej jadalni ma 3 metry długości. Mieści się tam więc wiele. Najnowszy lokator to bazylia. Taka zwykła kupiona w supermarkecie. 
Przed laty miałam nieciekawe doświadczenia z bazylią. Kupiłam i postawiłam na parapecie w wilgotnej mało przewiewnej kuchni wynajmowanego mieszkania. Po tygodniu zaczęła łapać szarą pleśń. Nic nie pomogło przesuszanie i przestawianie. Dlatego też w sklepach omijałam szerokim łukiem zioła w doniczkach. Aż do ostatnich świąt Bożego Narodzenia. Postanowiłam wtedy to upiec schab do kanapek, a ponieważ taki zwykły schab robi moja teściowa to ja wymyśliłam że zrobię niezwykły. Po długich poszukiwaniach wytypowała sobie ciekawy przepis na roladę schabową z serem suszonymi pomidorami i świeżą bazylią.
Roślinkę kupiłam i jak na razie radzi sobie bardzo dobrze w swoim nowym lokum. Tak się podbudowałam tym doświadczeniem że postanowiłam na przyszłą zimę wyhodować bazylię z nasion. A na wiosnę oczywiście wysieję ją do inspektu żeby zasadzić na mojej skarpie. Wszak obiecałam już sobie mieć swoją własną suszoną bazylię. 

piątek, 2 grudnia 2011

Wawrzyn szlachetny (laurus nobilis)


 Widzicie tego olbrzyma powyżej? To moje drzewko laurowe. Marzyłam o nim od pół roku i wreszcie znalazłam, zamówiłam, opłaciłam i w czwartek odebrałam od kuriera. Kupiłam na allegro po bardzo okazyjnej cenie, dlatego też jest na razie bardzo malutki. Postawiłam w pokoju bilardowym, w którym nie ogrzewamy zbyt intensywnie. Temperatura powinna tam kształtować się około 15 może 16 stopni, czyli maksymalnie to co wawrzyn wymaga.Będę musiała tam często wietrzyć teraz. Mógłby mieć trochę więcej światła bo wawrzyn wymaga dużego nasłonecznienia w zimie, ale chłodniejszego miejsca już dla niego nie znajdę w domu. A na lato wywędruje do ogrodu. mam nadzieje że do przyszłego roku trochę urośnie, inaczej będę musiała mu wyszukać szczególnego miejsca na wolnym powietrzu, tak aby nie zaginął, nikt go nie potrącił i żeby nic mi go nie zjadło. 


A ten listek? Cudo! Aż się prosi aby go wrzucić do rosołku.

środa, 30 listopada 2011

Rozmarynowe bonsai

Pamiętacie mój rozmaryn lekarski? Teraz wygląda tak. Kuchnia okazała się dla niego nie najlepszą lokalizacją. Zaatakowała go szara pleśń od nadmiaru wilgoci. Latem wystawiłam go więc na pole, żeby nabrał sił witalnych i proszę są już nowe pędy może niezbyt liczne ale zieleniutkie. A krzaczek wygląda tak trochę jak bonsai. Z takim prawdziwym bonsai nie czuję się jeszcze na siłach poradzić więc mam takie udawane. 
Mam nadzieję że nowe miejsce w domu na parapecie w jadalni będzie bardziej szczęśliwe dla rozmarynu.

niedziela, 23 października 2011

Książka "Przyprawy i zioła" Kathryn Hawkins

Kupiłam dziś mojej mamie tą książkę z okazji jej urodzin. Nie bez przyczyny wybrałam właśnie ją. W tym roku po raz pierwszy suszyłyśmy swoje własne zioła. Mamy tymianek i oregano, a mama ma jeszcze trochę bazylii.
W przyszłym roku chcę poszerzyć moje zapasy. Szczególnie o lawendę, lubczyk, miętę, może jeszcze szałwię i rozmaryn. 
Zeskanowałam sobie już co ciekawsze strony w książce, żeby mieć je pod ręką w razie potrzeby. 
Książka wydaje się być bardzo ciekawa. Każda roślina opisana jest na osobnej stronie, ilustrowana ładnym zdjęciem. Można w niej znaleźć krótkie informacje i o uprawie i o pochodzeniu, a także o przydatności w kuchni, oraz o zbiorach.
A wy? Czy suszycie zioła?

poniedziałek, 7 marca 2011

Wysiew nasion część II

W sobotę bardzo chciałam wyjść na ogród i założyć mój mini rozsadnik lawendy. W związku z tym iż czytałam o niej że najlepiej jest nasiona przemrozić przed sianiem, a jednym ze sposobów przemrażania jest wysiew ich do gruntu przed ostatecznym końcem przymrozków (nawet w lutym!), postanowiłam że to będzie moja pierwsza roślinka zasiana w ogrodzie. Niestety, triumfując i śmiejąc się ze mnie mój mąż udowodnił mi ,  że jeszcze za wcześnie na jakiekolwiek prace, gdyż ziemia jest ciągle zamarznięta.
Nie rezygnując jednak z działań, poszerzyłam mój okienny rozsadnik. Zasiałam nasiona dzwonka brzoskiniolistnego, gęsiówki, lawendy, mięty pieprzowej i orlika. Orliki będę sadzić dopiero w przyszłym roku po selekcji kolorystycznej, gdyż kupiłam mieszankę Aquilegia x hybrida, o przeróżnych kolorach. Wszystkie czerwienie, żółcie i róże trafią do mojej teściowej lub na skarpę za ogrodzenie, natomiast biel i fiolet zostanie u mnie. 
Patrząc na zdjęcie kwiatów na opakowaniu podejrzewam że mogę się spodziewać orlika, którego widziałam u Danieli. Już nie mogę się doczekać. A efekt dopiero w przyszłym roku. 
Powyżej zdjęcie mojej doniczki z mięta pieprzową. Większość siewek rozsadzę na ogród, a kilka sztuk zostanie na oknie w kuchni powiększając mój parapet ziołowy. Może dziś uda mi się wyjść na ogród zrobić rabatę lawendy. Już nie mogę się doczekać prawdziwej wiosny.

wtorek, 22 lutego 2011

Rozmaryn lekarski (Rosmarinus officinalis)

"Rozmarynem mi pachnie bez,
Czekoladą smakuje zupa,
Gdy jestem głodna, czuję sytość,
Zimna w ogóle nie czuję.
Idąc ulicą mówię do siebie,
Nie przeszkadza mi, że ktoś mnie słyszy,
Bo nie słucha mnie Ktoś.
Rozmarynem mi pachnie bez."

Od zawsze marzyłam o rozmarynie. Wyobraźcie więc sobie jaka była moja radość gdy robiąc zakupy w zeszły czwartek na stoisku w supermarkecie spotkałam tego oto osobnika powyżej. Bez zastanowienia wybrałam sobie jeden krzaczek i wsadziłam do wózka. A teraz stoi mi przy oknie kuchennym i pachnie.

Rozmiar: dorasta do 2 m wysokości w naszych warunkach 50-150 cm
Pochodzenie: basen Morza Śródziemnego
Liście: bardzo wąskie (kształtem przypominają igły), równowąskolancetowate, ciemnozielone na wierzchy, skórzaste, brzegiem podwinięte
Kwiaty: drobne, niebieskie lub różowe, kwitnie od lutego do marca
Owoce: rozłupnie czyli pojedyncze owoce wielonasienne, suche zamknięte i rozpadające się
Wymagania: gleba lekka, przepuszczalna, sucha,  lekko wapienna ph 6.0-7.5, stanowisko słoneczne, toleruje także półcień, podlewanie umiarkowane,
Ciekawostki: 
  • symbol wiernej miłości
  • Hiszpanie darzą go czcią, gdyż według wierzeń dał schronienie Matce Boskiej w trakcie ucieczki do Egiptu,
  • rzucano go na podłogę w salach sądowych, jako ochronę przed gorączką więzienną

Powered By Blogger

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...