O karmniku marzyłam odkąd zaczęliśmy zakładać ogród. I ciągle coś było nie tak. A to jeszcze za wcześnie na karmnik, a to znów za późno, nie było czasu jechać wybrać, szkoda było pieniędzy żeby kupować - różne były wymówki.
W tym roku, jako że sama karmniki sprzedaję nie było już odwrotu.
Karmnik postawiony, ziarenka nasypane, kule tłuszczowe i orzeszki zawieszone. Teraz tylko czekamy kiedy pojawią się pierwsi goście na stołówkę.

