wtorek, 15 lutego 2011

Akcja ratunkowa jodły kalifornijskiej

Tak wyglądał otwór w ziemi przy pniu mojej jodły kalifornijskiej dziś około godziny temu, kiedy to przystąpiłam do akcji ratunkowej. Na polu temperatura -6.5 stopnia Celciusza. Ale słoneczko pięknie świeciło, więc co mi szkodziło spróbować uratować moje drzewko. Jedynym sensownym działaniem jakie przyszło mi do głowy, było zasypanie tej dziury i tym samym choć trochę naprostowanie pnia. Ale skąd wziąć niezamarzniętą ziemię w środku zimy, tuż po nocy z 15 stopniowymi przymrozkami? Jak to skąd? Z olbrzymiej góry ziemi:
Góra ta powstała jeszcze latem, w wyniku równania działki przed domem i od tamtej pory stanowi atrakcję dla przyjeżdżających gości, a zwłaszcza ich dzieci, które z uporem maniaka wchodzą na górę, a następnie  zjeżdżają z niej w różnych konfiguracjach i pozycjach.
Gdy już miałam ziemię, zrobiłam co było w mojej mocy i efekt prac prezentuje się mniej więcej w ten sposób:

Na efekty akcji ratunkowej przyjdzie nam poczekać do wiosny. Ja liczę na silną mrozoodporność jodeł kalifornijskich, o której czytałam w licznych źródłach. Na nic innego nie pozostało mi już liczyć.

2 komentarze:

  1. Ratuj ją, bo to piękne drzewa. To, co zrobiłaś nie wystarczy; wiatr ją znowu pochyli, bo ziemia jest luźna. Jak mrozy się skończą, to popraw wszystko, ubij zostawiając dookoła pnia dołek na podlewanie i umocuj ją. Ja to robiłam tak,że odciagałam pień sznurem umocowanym do wbitej skośnie klepki w podłożu. Oczywi.ście odciąg w kierunku odwrotnym do pochyłu. Podlewaj raz na tydzień, ale dużo, tak jest lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za radę. Na pewno tak zrobię. Problem z tym że teraz nie dam rady dostać się do niej. Zaczęła się odwilż i kalosze można u mnie zgubić. Jeszcze przynajmniej tydzień takiej pogody by się przydał.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...